Arsenal - Barcelona: ciachowe konfrontacje na szczycie

16.02.2011 10:33
A A A
Fabrique

Fabrique (internet)

Bo dawno nie robiłyśmy konfrontacji, bo dawno nie było meczu, który rozpalałby w nas takie emocje, a Was dzielił na dwa wrogie, a jednak tak bliskie obozy, który kopałby szańce w bratnich szeregach reprezentacyjnych, konfrontował wielkich trenerów, obiecywał ofensywę na miarę inwazji w Ardenach, strzelaninę godną Pearl Harbour, szarże niekoniecznie lekkiej brygady, i co tu dużo mówić, coś na kształt trzeciej wojny światowej. Ach, no i nie zapominajmy. Romeo i Julia.

Dlatego zanim - tfu, tfu, odpukać - po tak bezwstydnych napinkach i robuchanych nadziejach boisko zafunduje nam brutalne 0:0 zapraszamy na nasze konfrontacje, po których możemy Wam obiecać przynajmniej jedno. 0:0 na pewno tu nie będzie.

1. Ciacho z marokańskimi korzeniami

Barcelona - Ibrahim Afellay

Ibrahim Afellay

Arsenal - Marouanne Chamakh

Marouanne Chamakh

Nikt nie mówił, że będzie łatwo, i od samego początku mamy dwie groźne sytuacje bramkowe z obu stron. Obie zakończone sukcesem, albowiem rozstrzygnięcie dylematu śliczny Afellay kontra piękny Chamakh leży stanowczo poza naszymi kompetencjami epistemiczo- estetycznymi. A przecież  branie pod uwagę ogromnych, nieco zniesmaczonych wybuchem chamakhowej miłości oczu Samira Nasriego byłoby trochę nie fair. Nie wolno kopać piłki po gwizdku.

2. Sweet focia na kanapie

Arsenal - Jack Wilshere

Jack Wilshere

Barcelona - Gerard Pique


Gerard Pique

Ciachowa zasada nr 154: w przypadku dwóch tak samo ładnych klat i dwóch tak samo obciachowych fotek wygrywa ta, z fajniejszą kanapą. Brawo, Jack!

3. Bromance na pokładzie

Barcelona - Mesilla

Messilla

Arsenal Wojtek Szczęsny i Jack Wilshere

Twitter Wojciecha Szczęsnego

Czy niezbyt wyrafinowane końskie zaloty można uznać za przejaw prawdziwego uczucia? Naszym zdaniem jak najbardziej tak, nie wiemy jednak na ile twitterowe harce Jacka Wilshera mają pokrycie w rzeczywistości, i czy powyższa kanapa była już niemym świadkiem jakichś namiętnych scen - na razie brak jakkichkolwiek doniesień, nie ma słit foci, a więc i punkt dla Arsenalu jest tak jakby nieobecny. Tymczasem Mesilla strzela pierwszego gola dla Barcelony, po czym robi coś takiego:

Messilla

4. Ciasteczkowy potwór trener

Barcelona - Josep Guardiola

Pep Guardiola

Arsenal - Arsene Wenger

Arsenal's French manager Arsene Wenger gestures before a team training session at the club's Colney training ground in London on February 15, 2011 on the eve of the Champions League round of 16, 1st leg football match against Barcelona. AFP PHOTO/GLYN KIRK (Photo credit should read GLYN KIRK/AFP/Getty Images)

Wiemy, że 85% z Was wybrałaby Guardiolę, a już na pewno jakieś 96% rzuciłaby się na niego, i robiło mu rzeczy nie nadające się do druku przed 22.00; wiemy, że Pep jest młody, piękny i nosi rozkoszne blezerki, a Arsene jest stary, piękny i chodzi w okropnych puchowych kurtkach, ale wiecie co? Czas na mały kącik autorytaryzmu i dyktatury: to są nasz konfrontacje, Marina nie patrzy, a jedna z nas sekretnie kocha się a Arsenie Wengerze, od czasów francuskiej inkwizycji. Tak, właśnie, francuskiej. Punkt dla Arsenalu.

5. Ciacho z butami na szyi

Arsenal - Gael Clichy

Gael Clichy

Barcelona - Victor Valdes

Victor Valdes

Nie, no Gael, doceniamy, że się starasz, przełykamy głośno ślinę na widok twych mięśni i mamy brudne myśli widząc, jaki jesteś nieumyty, ale wybacz - Victor Valdes to tak jakby klasyka gatunku. Punkt dla Blaugrany.

6. Biczfejs

Barcelona - Jego Wysokość David Villa


David Villa

Arsenal - Łukasz Fabiański

Tak, wiemy, król jest tylko jeden, i w ogóle, ale bramki strzelone przez bramkarzy są zawsze ogromnym zaskoczeniem, przed którym skapitulować musi nawet sama Jego Królewska Mość. Bambi w roli czarnego konia mimiki i naszych konfrontacji wygrywa Kanonierom ten mecz. Jakoś musimy sobie i jemu zadośćuczynić.

 

rybka

Zobacz więcej na temat: