Z ostatniej chwili

Ciacha na Gortacie

14.07.2009
A A A Drukuj
Marcin Gortat

A także Gortat na Ciachach. I wszyscy razem w Łodzi - czyli jak za naszym wielkim gwiazdorem NBA, jeszcze wczoraj potencjalnie prawie podstawowym graczem Dallas Maveircks, a dzisiaj znów już tylko rezerwowym Orlando Magic, biegałyśmy po Arenie Łódź. Przeczytajcie relację dwóch urzeczonych korespondentek.

 

 

Na wiadomość o tym, że do Polski przyjeżdża Marcin Gorat, Ciacha bez chwili zastanowienia porzuciły redakcyjne biurka, przywdziały swoje najpiękniejsze różowe sukienki, wsiadły w swój różowy samochód i z bijącym sercem wyruszyły do Łodzi, gdzie odbywała się druga edycja Marcin Gortat Camp.

 

Do rodzinnego miasta Marcina Gortata przybyłyśmy w momencie, gdy koszykarz rozpoczynał trening w towarzystwie czegoś, co na oko wyglądało jak około setka dzieci. Te małe, szalenie ruchliwe stworzenia okazały się być uczestnikami Gortat Camp, obozu szkoleniowego dla bardzo młodych, ale i bardzo perspektywicznych przyszłych koszykarzy. Na boisku jednak Marcin zwracał się do nich jak do równych sobie, doskonale się w chmarze rozkrzyczanych malców bawiąc, i gdyby nie to, że o jakieś 150 cm górował nad drugim najwyższym zawodnikiem na boisku oraz wyróżniał się zarostem, to pewnie nie zauważyłybyśmy, że on to on. Wiele wówczas byśmy straciły - na przykład nieznikający z jego twarzy uśmiech (szczególnie po zakończeniu zabaw psychoruchowych z młodzieżą), bijące z daleka życzliwość i ciepło, dystans do siebie i ogólny luz. O ogólnym stopniu ciachowatości nie wspominając.

 

 

Marcin Gortat Camp to impreza, podczas której nasz kochany Olbrzym odsłania przed zafascynowanymi nim dziećmi tajniki i arkana gry w koszykówkę. Ponieważ nasz plan podszycia się pod owe dzieci spalił na panewce (że niby to nie jest obuwie sportowe) pozostało nam tylko wzdychanie i podziwianie Marcina z perspektywy trybun. Nagle jednak wzrok nasz przyciągnęła pewna różowa bluzka - któż mógł ubrać się w najbardziej gustowny kolor świata? Okazało się, że ów ciachowy symbol wdzięku i elegancji nosi na sobie nie kto inny jak Mama Marcina, którą miałyśmy również olbrzymia przyjemność spotkać w Łodzi, czyli była reprezentantka Polski w siatkówce - Alicja Gortat.

 

 

 

Mama Gortat głośno i wyraźnie podkreśliła jakże bliski naszym sercom aspekt: - Mój syn to jest wielkie ciacho! - stwierdziła dobitnie pani Alicja, dowiadując się, że rozmawia z Ciachami. Zadowolone, że udało nam się ustalić kluczowe fakty, przeszłyśmy do kluczowych kwestii: jakim dzieckiem był mały Marcinek (oczywiście, wspaniałym, energicznym i uwielbianym przez wszystkich) oraz, uwaga, uwaga, jaka żona byłaby idealną synową według pani Alicji? W skrytości ducha nastawione na truizmy w stylu: ładna, mądra, kochająca, czuła i opiekuńcza, zdziwiło nas nieco gdy  okazało się, że potencjalna WAG powinna być drobniutka, malutka, spokojna i uwaga... gospodarna. Najlepiej w stylu Evy Longorii Parker. Pokrzepione faktem, że co najmniej połowa redakcji Ciach odpowiada temu opisowi, a smażenie kotletów nie może być przecież takie trudne, w doskonałym humorze udałyśmy się na konferencję prasową.

 

Wcześniej jednak mogłyśmy doświadczyć przerażających scen w momencie, gdy podżegane przez Gortata dzieci milionem małych piąstek i całkiem dużych piłek zaatakowały Bogu ducha winną łódzką maskotkę, bizona Mieszka. Figiel Marcina jednak na nim się zemścił - już chwilę potem, pod naporem małych ciał i żądnych autografów dziecięcych rąk, sam miał problemy z wydostaniem się z sali, którą wreszcie opuścił raczej wycofując się rakiem niż wychodząc.

 

Na konferencji potwierdziło się to, co i tak już wiedziałyśmy: Marcin, nie dość, że ciacho, to jeszcze równy chłopak. Na pytania odpowiadał szeroko i epicko, w duchu najlepszych sienkiewiczowskich tradycji, a uśmiechał się przy tym tak uroczo, że nasze wzruszone serca, mocniej biły pod różowymi sukienkami. Również pod wpływem towarzyszących Marcinowi kolegów-specjalistów od wizerunku i dysponowania czasem, takich jak (siedzący po lewicy Marcina) Filip Kenig, ciacho pierwszej klasy:

 

 

Niestety, najbardziej uroczo Marcin czerwienił się i jąkał, gdy opowiadał o "pewnej osobie", której personaliów nie chciał ujawnić, mimo naszych szczerych zapewnień, że nic jej przecież nie zrobimy. Uspokajamy jednak: nie ma powodów do paniki. Gortat jasno oświadczył, że na chwilę obecną nie wyobraża sobie żadnych dziecięcych kwileń i nocy zarwanych nad kołyską, jeśli musi rano iść na trening, a niekwestionowaną królową jego serca jest i zawsze pozostanie Pani Koszykówka. 

 

 

Na zakończenie upojnego dnia z Gortatem nie mogłyśmy odmówić mu przyjemności podpisania się na naszej koszulce? "Przez "ch"?" - zapytał, a my zapragnęłyśmy, by czas się zatrzymał. Niestety, bodyguardzi Marcina już popychali go w stronę fleszy, sławy i napiętych punktów harmonogramu...

 

 

 

Z drżącymi wargami i w szaleńczym tempie bijącymi sercami żegnałyśmy Łódź i Marcina, w rękach dumnie jednak dzierżąc  koszulkę, która już wkrótce stanie się nagroda w wielkim ciachowym konkursie dotyczącym Gortata. Zostańcie więc z nami i pilnie obserwujcie dalszy bieg zdarzeń.

 

Już w piątek, w Warszawie - drugie spotkanie z NASZYM CZŁOWIEKIEM W NBA. Kto wie, może tym razem uda nam się bardziej do niego zbliżyć? Czego wam i sobie gorąco życzymy.

 

rybka & olalla

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (19)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Ciacho, ogromne ciacho!!!!!!
    Boski jest ten Marcin...
    A Wy dziewczyny świetnie piszecie artykuły! Pełen podziw :) Zabawnie, przesympatycznie, aż chce się czytać :)
    Pozdrawiam i życzę kolejnych tak świetnych artykułów...

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Zapraszamy na formula1fan.fora.pl ;)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    ale super :)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Zibi ( na 1 zdjęciu z plakatami pod pachą ) !!!! ;D

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Ciacho Ciacho! fajnie, że robi coś dla dzieciaków:) jednak kazdy facet pośród dzieci wygląda fajnie, tym bardziej jak ma z nimi dobry kontakt... ale jak drobniutka i malutka dziewczyna będzie wyglądać przy tak duuużym chłopaku?:)))) piękna i bestia prawie:)))

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    To tak nie do tematu, ale właśnie się dowiedziałam, że Fabby ściął włosy! Paranoja... I to w dodatku "na zapałkę" (tak to się chyba nazywało), czyli króciutko jak w wojsku (Cesc w wojsku, wyobraźcie to sobie). Francesc Fabregas bez swojej lekko nażelowanej czupryny/irokeza jest jak... Ach, nawet nie wiem do czego to porównać... Jak rower bez kierownicy?

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Jest Ciachem, ma wspaniałe mięśnie i jest wysoki, jak sobie pomyślę, że mógłby mnie na jednej ręce nosić to.... mmmm.... A poza tym jest przesympatyczny, ma piękny uśmiech i jest w ogóle niezmanierowany. Nie tylko nażelowane lalusie, w stylu C-Żela, albo zniewieściałe Torresiki są ciachami, na szczęście gusta mamy różnorodne, i dobrze, że Ciacha promują różne typy urody (choć wspomniany C-Żel i Torres królują...)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Bez przesady jakie z niego ciacho, chyba tylko brzydkie z zewnątrz z bardzo dobrym nadzieniem czytaj wypchny masą zielonych papierków. Marcin to naprawdę dobry koszykarz ale nie róbmy z niego czegoś czym nie jest.

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Dziwne bo ja zamiast najpiękniejszych różowych sukienek widzialam dwie dziewczyny w jeansach..

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    tylko pozazdrościć naszym wspaniałym Ciachom takiego spotkania :D genialny artykuł :) czekam z niecierpliwościa na owy konkurs!! :D

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    CIACHO :) nie w moim typie ale ciacho

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Minnie, orlando wyrównało ofertę dallas i zostaje w magic ; /

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    ZAPRASZAM na www.the-real-madryt.blog.onet.pl !!!!!!!!!!!

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Artukulik wysmienity! Pisarki Ciach to istne kabareciary sportowe ;)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    no no Ciacha szalejecie :D można wpaść do waszej redakcji w piątek?

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Minnie: w ogóle się nie przeniósł, zostaje w Orlando.

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    No ciacha, fajne macie te szpilki i sukienki :) :P
    @ Minnie: no właśnie nigdzie się nie przeniósł, miał się przenieść do Dallas Amvericks, ale Orlando Magic wyrównało ofertę i tam zostaje. <p>
    a ten pan po jego prawicy mógłby być ciachem gdyby się uśmiechnął. A Gortat to naprawdę wielkie ciacho, to już cały tort niemal :P

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    ale fajnie ;D

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    W lodzi?! To czemu ja nic nie wiem?! I to jeszcze na Arenie! Dwa kroki od mojego mieszkania! No nie! Pisac wczesniej o takim czyms a nie informowac po fakcie. :| A do jakiego klubu sie teraz Gortat przeniosl?? Wie ktoras??

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX