Kasa od przyszłego, a Dzidziuś od 2012 roku zasilą szeregi kieleckiego Vive. Nie bez kozery - o decyzji każdego z nich decydowały jednak nie tylko względy patriotyczne, lecz także czysta kalkulacja i stawianie na pewniaków. Oto bowiem, co zresztą niedziwne, kielecki klub to jedna z największych potęg w świecie piłki ręcznej, w analogii futbolowej odpowiadająca takim gigantom jak, na przykład, Manchester United, czy FC Barcelona. Do szczęścia brakuje tylko popularności na miarę kopanej.
Młodszy z braci Jureckich zdecydował się na grę w Kielcach również ze względu na korzystne warunki płacowe - dołączając, między innymi, do Jachlewskiego, Kuchczyńskiego, Jurasika, a przede wszystkim trenera Wenty, Michaś (z rozkoszą wymawiamy to imię już od dawien dawna) zarobi podobno więcej niż w niejednym klubie z ligi niemieckiej. Ciekawi nas zatem, czego wymagać musiał Krzysztof Lijewski, skoro odrzucił propozycję kieleckich menadżerów między innymi dlatego, że nie byli w stanie spełnić jego finansowych wymagań.
Tak czy inaczej, Ciachom doszedł więc kolejny powód, by olać Majów i z jeszcze większym utęsknieniem wyczekiwać wspaniałego, obiecującego roku 2012. Już dziś zaopatrujemy się w scyzoryki...tfu, szaliki Vive.













