Girl Power

Szarapowa na deskach - impossible is nothing!

eirena
03.09.2007 11:30
A A A Drukuj
US Open: Agnieszka Radwańska Fot. Julie Jacobson AP
  • Maria Szarapowa gratuluje Agnieszce Radwańskiej zwycięstwa

US Open nie ma już swojej wielkiej gwiazdy. I wcale, nic a nic, nie jest tam z tego powodu żal. Jeszcze raz potwierdziło się, że w sporcie nie ma rzeczy niemożliwych. Impossible is nothing. Szarapowa nie wygra w Nowym Jorku. A jak daleko zajdzie Agnieszka?

 

Przed spotkaniem coś nam mówiło, że to będzie równy mecz, i że wszystko się może zdarzyć. Ciacha naprawdę wierzyły, że Szarapową można dopaść. Kobieca intuicja nam to podpowiedziała. Może nie wykrzyczała, ale cały czas gdzieś w środku ją słyszałyśmy. I dziś nie miałyśmy absolutnie żadnych wątpliwości, kto zostanie naszą bohaterką tygodnia (co tam, niech będzie i miesiąca!).

 

 

I od razu na wstępie zaznaczamy. Nie chcemy się w tym miejscu rozpisywać kim jest Agnieszka Radwańska. Wszelkie potrzebne informacje możecie znaleźć tutaj. Teraz Ciacha chcą po prostu wspólnie z Wami podelektować się polską victorią na amerykańskiej ziemi.

 

Agnieszka Radwańska na centralnym korcie w Nowym Jorku pokonała numer dwa światowego tenisa, mistrzynię Wimbledonu, obrończynię tytułu sprzed roku, faworytkę turnieju - Marię Szarapową. Musimy to sobie często powtarzać, bo to nadal brzmi nieprawdopodobnie. Wciąż mamy ciarki na plecach, kiedy to sobie uświadomimy. I aż nas korci, żeby powiedzieć: a nie mówiłyśmy? Nie mamy zamiaru nikomu mydlić oczu: jesteśmy z siebie naprawdę, ale to naprawdę zadowolone.

 

Nie przestajemy się też uśmiechać, kiedy oglądamy takie filmiki i słyszymy jak angielski komentator wymawia polskie nazwiska.

 

 

 

 

Oczywiście nie do końca wszystko przewidziałyśmy. Wydawało nam się na przykład, że porównanie tego meczu do bokserskiej walki jest niewłaściwe a okazało się, że nie do końca. Aga w drugim secie została znokautowana (a Ciacha powoli zaczynały obgryzać paznokcie), ale zdołała się otrząsnąć i po chwilowym oszołomieniu w partii trzeciej rzuciła się do ataku. Może nie wypracowywała seriami powalających ciosów, ale szła na wymiany pewnie. To jej słynniejsza rywalka chowała się za podwójną gardą, biegała za piłką z rogu w róg. I choć jeszcze kąsała pojedynczymi ciosami - winnerami, to nie dała rady.

 

Dlaczego wygrała? - bo w sobotę była zwyczajnie lepszą tenisistką. Nie zdarzył się żaden cud (choć może troszeczkę pomogło szczęście), to nie był fart. Przyznała to nawet sama Rosjanka. Co jeszcze mówiła? Posłuchajcie:

 

 

 

 

Oczywiście trzeba obiektywnie przyznać (tzn. w trzecim secie, bo wcześniej ciężko powiedzieć), że Maria nie jest w życiowej formie, że nie jest w tej samej dyspozycji co rok temu. Że popełnia błędy w sytuacjach, w których normalnie kończy piłki mocno, pewnie, bezproblemowo. W sobotę oglądaliśmy inną Marię, w nieco gorszym wydaniu, ale wciąż zaciętą, ambitną, walczącą, zawsze niebezpieczną. Nawet przy stanie 5/2 dla Agnieszki trzeba było się bać o końcowy rezultat.

 

Cóż, miałyśmy nerwy jak postronki, przyznajemy się, całe szczęście, że Agnieszka wiedziała co robić. W swoim stylu powiedziała: - A czego tu się było bać? Ręka trzęsła mi się tylko przy matchballu. I właśnie dlatego, że nastolatka z Krakowa wytrzymała do końca i tu chyba nie przesadzimy - cała Polska jest z niej dumna.

 

Na koniec dwa słowa o Marii. Wiecie, że nawet nam się jej zrobiło trochę żal, kiedy w najtrudniejszej chwili, zostawił ją tata Jurij. Wolimy nie wnikać jak ta dwójka rozmawiała ze sobą po meczu. Miło raczej nie było. Szkoda też, że Rosjanka nie zagrała w swojej czerwonej kiecce. Byłoby jeszcze bardziej efektownie.

 

Tak czy inaczej na razie jest pięknie, jak w bajce i będzie tak na pewno aż do poniedziałkowego wieczoru. Chcemy, żeby zwycięska passa Agnieszki trwała nadal! Przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia a Ciacha są teraz naprawdę głodne, bardzo... I pominiemy nawet fakt, że pierwszych dwóch setów nie widziałyśmy. Niestety, o ironio, mecz Szarapowej został wyznaczony na 11 rano czasu miejscowego (w Polsce 17.00) a transmisja na Eurosporcie rozpoczynała się dopiero dwie godziny później. Całe szczęście, że zdążyliśmy na decydujący fragment tego pojedynku. W telewizji publicznej, nad czym bardzo ubolewamy, niestety tenisa nie kochają, więc na to w ogóle nie można było liczyć. Tak więc uznałyśmy nawet, że śledzenie cyferek w internecie też może mieć swoje uroki.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (7)

  • avatar
  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Ale bym ruchnął Szarapową a wy??????

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Coś wam nie idą te filmiki. YouTube je chyba ocenzurowało ;P

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    no i bardzo fajnie, ze agnieszka wygrala, szarapowa zawiodl antiperspirant:)
    www.kochlik.pl

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    żadne impossible is nothing, tylko JUST DO IT!

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    widzialem jak szarapowa smutno przemykala z ipodem w uszach po konferencji ;D
    ja sie zaczailem na ipoda w konkursie garnierczystebrzmienie.pl/gg/
    no i kosmetyki garniera oczywiscie tez

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    szarapowa fajna laska... no ale chyba nie o tym ten temat ;)

    Pokaż starsze odpowiedzi (3)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX