Chillout

Ciacho na emeryturze, czyli Diego Maradona poślubiony Argentynie

04.11.2008 12:55
A A A Drukuj

Diego Maradona od niedawna jest trenerem reprezentacji Argentyny! Już dziś modlimy się, by nie zaprzepaścił talentu genialnego Messiego ani swojego zięcia, Sergio Aguero.

 

 

 

 

Patrząc na ten ożenek (patrz: tytuł) z punktu widzenia panny młodej jedno możemy rzec z całą pewnością - nienajlepszy to kandydat na męża. Niemłody już, schorowany, a do tego z problemami alkoholowymi (o narkotykach i mafijnych powiązaniach nie wspominając). Ale jak wiemy (aż nazbyt dobrze) miłość jest ślepa. A zaślepiona nią piękna Argentyna zdecydowała się właśnie oddać swoją cześć (czytaj: reprezentację narodową) w ręce boskiego Diego

 

Niestety kobieca intuicja nie pozwala nam przepowiadać temu związkowi szczęśliwego zakończenia. Po pierwsze dlatego, że jak wiemy z poprzedniego małżeństwa Maradony nic nie wyszło, czy może nie wyszło nic dobrego. Po drugie, sposób prowadzenia się pana młodego oraz jego dotychczasowe trenerskie doświadczenia, jak dotąd, przynosiły raczej opłakane efekty. Miłość więc miłością ale, na wszelki wypadek, zachowująca resztki zdrowego rozsądku (a może wiedziona tą samą kobiecą intuicją) panna młoda dobrała swojemu wybrankowi współpracowników (dawnych kolegów z boiska) - Sergio Batiste i Jose Luisa Browna - którzy mają mu pomagać w prowadzeniu reprezentacji. Na ile skutecznie, dowiemy się już 19 listopada, kiedy to Argentyna zagra towarzyski mecz ze Szkocją.

 

Prawdę powiedziawszy, obawiamy się jednak, że rezultaty najbliższych spotkań mogą zweryfikować nieco ślepą jak dotąd miłość Argentyny. Gorzej może być z wyznawcami Kościoła Maradony, którzy swoich uczuć religijnych, bez względu na wszystko, raczej nie zmienią (skoro nie zmienili ich słysząc o kontaktach Maradony z neapolitańską mafią, handlu narkotykami czy dopingu). Dla nich owe "zaślubiny" mają znacznie głębsze znaczenie - są podobno zmartwychwstaniem boskiego Diego.

 

Co by więc nie mówić o trenerskich zdolności Maradony (w które raczej wątpimy), jedno nie ulega wątpliwości - będzie to okres ciekawy, dostarczający nam wiele, niestety raczej pozasportowych, przeżyć. Byle tylko nie religijnych.

 

bint

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (9)

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    ja uwielbiam Maradone...

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Świeta prawda. Argentyńczycy są wszędzie: Messi, Zanetti,Demichelis, Hamze, Teves, Macherano, Agerro mogę tak wymieniać bez końca. Bez nich by nie było pieknego futbolu europejskiego zostawili z tyłu Brazylijczyków. Maradona nic nie musi robić. Myslę że właściwie wybrał moment. ARGENTYNA MISTRZEM ŚWIATA 2010.

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Odpowiem słowami Maurycego Velta z filmu Wajdy - ,,ale jemu może pujść" to nie on gra tylko reprezentacja Argentyny, a to samograj.

  • avatar
  • avatar

    Gość: Gość

    0

    To Jest Czlowiek talent zrobi z Messiego jeszcze lepszego niz jest .. :) Lecz jesli tak nie bedzie i zmarnuje tego cudownego pilkarza(czytac Lionela Messiego) To mu osobiscie buzke obije ..

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    popieram komentarz powyżej. ;]

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    jezeli zmarnuje Sergio Aguero to osobiscie go zabije.

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Co wy do niego macie? Obok Pele był jednym z największych talentów światowego futbolu...

  • avatar

    Gość: Gość

    0

    Nie obrażajcie Diego Marodony.

    Pokaż starsze odpowiedzi (2)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX