Komu reprezentant Niemiec, Patrick Helmes, dedykuje wczorajszą strzeloną bramkę? Zdechłemu psu.
Komu reprezentant Niemiec, Patrick Helmes, dedykuje wczorajszą strzeloną bramkę? Zdechłemu psu.
Pamiętacie gest Rogera Guerreiro wznoszącego, po strzelonej bramce, palec ku górze i spoglądającego w niebo? W ten symboliczny sposób piłkarz oddawał hołd swojemu zmarłemu ojcu. Piłkarz Bayerny Leverkusen zachował się we wczorajszym meczu z Anglią identycznie, tyle że on swoją bramkę zadedykował...swojemu zdechłemu przed kilkoma tygodniami psu, suczce Emmy. Jej tragiczna śmierć (miała zaledwie siedemnaście miesięcy) tak wstrząsnęła niemieckim piłkarzem, że - jak tłumaczył dziennikarzom niemieckiego Bilda - płakał przez wiele dni, nie mogąc dojść do siebie. - Była dla mnie jak dziecko - twierdził Helmes. Jak tu więc pogodzić się ze stratą dziecka? Patrick, otrząsnąwszy się wreszcie z tej tragedii, postanowił uczynić to poświęcając swojemu golden retrieverowi każdą strzeloną bramkę. Póki co, przyznać trzeba, idzie mu całkiem nieźle - od tragicznego dnia, 25 października, kiedy to Emmy kopnęła w kalendarz, Patrick zdobył dla Bayernu dwa gole, zaś wczoraj jedyną bramkę dla Niemiec w spotkaniu z Anglią. Czy w związku z powyższym władze klubu, tudzież reprezentacji, planują w jakiś szczególny sposób uhonorować (niestety już pośmiertnie) ową niezwykłą motywatorkę? Niestety, póki co nic na ten temat nie wiadomo.
Niemniej, my - jak zawsze pełne współczucia - łączymy się z niemieckim piłkarzem w bólu w tym trudnym dla niego okresie. Oczywiście, musimy to podkreślić, również lubimy zwierzątka, choć raczej nie popadamy w związku z tym w przesadę. Troszkę zaczęłyśmy się nawet martwić zachowaniem Helmesa. Może wynika to z jego osamotnienia, a co za tym idzie z niemożnością ulokowania uczuć gdzie indziej? Niestety, nic z tych rzeczy. Patrick żyje w szczęśliwym (czy aby na pewno) związku z dziewczyną, która jak i on po dziś dzień rozpacza po Emmy.
bint