O rozróbach, odżegnywanego od czci i wiary, golkipera Celticu powiedziano już chyba wszystko. Może więc czas przyjrzeć się wyczynom innych sportowców? O dziwo bowiem, w tym ''ekskluzywnym'' gronie nasz bramkarz wypada niewinnie niczym dziecko.
O rozróbach, odżegnywanego od czci i wiary, golkipera Celticu powiedziano już chyba wszystko. Może więc czas przyjrzeć się wyczynom innych sportowców? O dziwo bowiem, w tym ''ekskluzywnym'' gronie nasz bramkarz wypada niewinnie niczym dziecko.
Jakież to grzechy wypominane są Borucowi?
Po pierwsze, cudzołóstwo. Oczywiście i my, po dziś dzień, nie możemy dojść do siebie po obejrzeniu zdjęć z pamiętnego ''badania migdałków'', ale gwoli sprawiedliwości - czy Boruc jest tu szczególnym wyjątkiem? Nie inaczej postąpił przecież sam Thierry Henry, który porzucił swoją żonę i dziecko dla kosmetyczki. Podobnie tenisista Boris Becer, który tak ucieszył się z narodzin swojego potomka, że spłodził następnego - tyle, że nie z własną żoną, a z rosyjską fotomodelką (w dodatku, jak głosi plotka, w schowku na miotły).
Po drugie, zamiłowanie do prowokacyjnych zachowań - nie raz zdarzało mu się drażnić protestanckich kibiców swoich rywali. Tyle, że gesty Boruca wydają się niemal subtelnością w porównaniu z wyczynem chociażby Arkadiusza Mysona, który biegał po boisku w koszulce z napisem ''śmierć żydowskiej ku...e''.
Po trzecie, upodobanie do kubańskich cygar. Nawyk cokolwiek oryginalny, ale z pewnością nie w naszej reprezentacji - jako żywo przypomina bowiem Don Leo (aż zaczynamy podejrzewać, że Boruc zwyczajnie mu zazdrościł). W każdym razie lepsze już zamiłowanie do cygar niż do marihuany, przez którą problemy miał Ebi Smolarek.
Po czwarte, pociąg do alkoholu. Tu akurat najłatwiej rozgrzeszyć naszego bramkarza - nie on jeden jest przecież miłośnikiem mocnych trunków. Zdarzyło mu się co prawda, po wypiciu kilku piw, zasnąć w kinie, ale chyba lepszy wygodny fotel niż, jak w przypadku Ernesta Pola, śnieżna zaspa. W niej to bowiem, w stanie kompletnego zamroczenia, swego czasu znaleziono piłkarza Górnika. Jednak ani kac, ani odmrożenia, ani nawet pobyt w szpitalu (z którego zresztą Pol uciekł) nie przeszkodziły mu, już następnego dnia, strzelić cztery gole w wygranym 5:1 spotkaniu z Legią. Jak widać więc alkohol nie zawsze przeszkadza w zachowaniu wysokiej formy. Nie zawsze przeszkadza nawet trenerom, czego przykładem jest chociażby szkoleniowiec poznańskiego Lecha, Franciszek Smuda, który przyznaje, że jeśli piłkarze ''mają zdrowie, to niech piją i po cztery. I palą przy okazji po paczce papierosów.'' Co, jak widać, niektórzy czynią.
Oczywiście grzechy innych sportowców marną są dla nas pociechą. Ale póki Boruc dobrze broni bramki naszej reprezentacji (z tym niestety coraz gorzej), póty my, własną piersią, bronić będziemy resztek jego dobrego wizerunku.
bint