Już parę tygodni temu ogłosiłyśmy, że Fernando Verdasco to niezwykle smakowite ciacho i to, z kim się spotyka, ma dla nas drugorzędne znaczenie. W przeciwieństwie do niektórych w uczuciach jesteśmy stałe... Bo w przypadku Hiszpana mniejsza już o to, jak wygląda (naprawdę to napisałyśmy?), ważne, że Hiszpan to złoty chłopak i dla swojej ukochanej zrobi wszystko. W razie czego posiedzi z teściową, przyjdzie na mecz i pokibicuje albo - wybierze się na zakupy i ponosi torby. A od czasu do czasu ewentualnie coś jeszcze wygra, Puchar Davisa z kolegami, albo jakiś trochę mniejszy turniej...
Podoba nam się taki typ faceta, oddany, zawsze pomocny i wygląda na to, że i zakochany. A przy tym potrafi się dobrze ubrać no i wiadomo - dobrze wygląda nago.
Będziemy jednak szczere. To, że jakoś akceptujemy ten hiszpańsko-serbski związek, wcale nie oznacza, że nie jesteśmy zazdrosne. Owszem, jesteśmy, zwłaszcza, kiedy czytamy, że piękna Ana planuje kupić na Majorce (dla dociekliwych w Palma Son-Vida) super ekskluzywną letnią rezydencję, wartą - uwaga - 5,7miliona dolarów i która prezentuje się tak:
Pięć sypialni, cztery łazienki, basen za oknem, pełen luksus a u boku boski Fernando. Pomarzyć można...
hannah