Chillout

Na dobry początek dnia: Łukasz Kubot ma sobowtóra

19.01.2010
A A A Drukuj
REUTERS/MICK TSIKAS

Polak jeszcze nie pokazał pełnego wachlarza umiejętności (jesteśmy o tym przekonane), a już są tacy, którzy pragną go naśladować. Na przykład, widoczny na zdjęciu nieKubot, pochodzący z Ukrainy Iwan Siergiejew. Pozujący, a jakże, na tle głębokich błękitów kortów Melbourne.

 


 

 

Australian Open jak zwykle, jak ciągle od kilkunastu dni i jak nic w tym okresie wydarzeniowej posuchy kryje w sobie niesłychane pokłady radości. Przy pisaniu tych wierszy, na przykład, akompaniuje nam ciepły głos Lleytona Hewitta, opowiadającego o randkach swojego czteroletniego syna, oraz wybuchy śmiechu rozbawionej publiczności. Na drugim ekranie - Djoković w twarzowej czerni walczy z oponentem, a przed nami z monitora uśmiecha się Łukasz Kubot. Prawie. Tak się przynajmniej,  w oczekiwaniu na prawdziwy występ Polaka, przygotowujemy, tym bardziej, że Siergiejew swój mecz w pierwszej rundzie wygrał. Łukaszowi, którego występ tuż-tuż, życzymy tegoż samego.

 

 


Dla sceptycznych wobec wdzięków ukraińskiego kubotopodobnego tenisisty mamy inny obrazek, a mianowicie roztapiający góry lodowe uśmiech czeskiego gwiazdora kortów, Tomasa Berdycha. Same zadecydujcie, an co chcecie patrzeć - może, naszym przykładem, na wszystko.

 


 

A z ciekawych wyników - wysoko sklasyfikowany Szwed Robin Soderling w pierwszej rundzie odpadł w starciu z Hiszpanem Marcelem Granollersem. Słusznie?;)

 

 

 

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów